Stalam wiec na peronie i czekalam na odjazd pociagu. Mama otworzyla okno. Ala wrocila do domu pod koniec lutego, ciagle jeszcze bardzo slaba, z noga uwieziona w gipsie. Wieczorem matka poszla do kina. Poszedlem do pokoju ojca i wyciagnalem magnetofon. Wracalismy z wystawy. Z Kordegardy wyszlismy na Krakowskie Przedmiescie, te chyba najbardziej specyficzna ulice Warszawy Zamknela znowu oczy i przez chwile sadzilam, ze jest zmeczona rozmowa.